Od czasu mego pierwszego wpisu pojawiło się kilka krytycznych głosów dotyczących tego, co napisałem na temat katastrofy smoleńskiej. Konkretnie dotyczyły one tego fragmentu:
Jak to bywa przy olbrzymich tragediach, nie może się obyć bez teorii spiskowych. Tych w ciągu tygodnia nagromadziło się tak wiele, że człowiek mniej odporny psychicznie, będzie w stanie uwierzyć we wszystkie te brednie. Najwięcej szumu wywołał oczywiście amatorski filmik, nagrany tuż po katastrofie pod Smoleńskiem. W pierwszej chwili rzeczywiście można było odnieść wrażenie, że coś jest na rzeczy, ale po głębszej analizie, wychodziły tylko bezpodstawne domysły. Poza tym od tego są specjaliści, którzy już zajmują się analizą tego feralnego filmiku. Poza nim oczywiście pojawiło się mnóstwo innych teorii, a do tych najbardziej absurdalnych można zaliczyć, że to Rosjanie celowo wywołali mgłę; że to spisek Tuska; że to spisek władz rosyjskich i amerykańskich; że to efekt celowego użycia broni elektromagnetycznej przez Rosjan i wiele innych. Jak do tej pory wszystkie dowody wskazują, że to jednak był nieszczęśliwy wypadek. I chciałbym by tak pozostało, bo chyba zdajecie sobie sprawę z tego, co by oznaczało, gdyby okazało się inaczej?
W tym miejscu chciałbym sprostować, bo zauważyłem, że niektórzy nie zrozumieli kontekstu tej wypowiedzi. Przede wszystkim wpis ten był pisany tuż po zakończeniu żałoby, kiedy tak naprawdę nic konkretnego nie wiedzieliśmy na temat tej katastrofy. Tragedia była na tyle świeża, że Polacy przeżywali szok i na wszystko reagowali bardzo emocjonalnie, stąd też wzięły się te wszystkie teorie. Wiem, że już wtedy pojawiło się wiele wątpliwości, które zresztą zaczęły się tylko pogłębiać, ale nie mogło być tak, że oskarżenia padały wobec jakiejkolwiek strony podpierane jedynie domysłami. Nie było też tak, że pojawiające się wątpliwości bagatelizowałem, wręcz przeciwnie, brałem wszystko pod uwagę. Jak każdemu Polakowi zależy mi na ustaleniu prawdy, jakakolwiek by ona nie była, zaznaczyłem tylko, że wolałbym, by jednak okazała się nieszczęśliwym wypadkiem. Tyle w tym temacie.
Dziś wiemy nieco więcej na temat tego wypadku, tylko że każda nowa informacja stawia jedynie coraz więcej pytań. Z pewnością istotną informacją jest ustalenie głosów na wspomnianym amatorskim filmiku. Okazało się, że faktycznie prócz rosyjskich głosów, pojawiają się tam krótkie wypowiedzi po polsku. Jak dalej podała Wojskowa Prokuratura Okręgowa „odnośnie ewentualnych odgłosów wystrzałów, biegli stwierdzili, że z uwagi na występowanie silnych zakłóceń, w tym pochodzących prawdopodobnie od podmuchów powietrza, małym stosunkiem sygnału do szumu, podejrzeniem modyfikacji formatu nagrania, nie była możliwa jakakolwiek pomiarowa analiza odgłosów przypominających wystrzał. Kwestia ta będzie przedmiotem dalszych czynności procesowych”. Pomijając jednak brak wiedzy na temat rzekomych strzałów, fakt występowania tam polskich zdań budzi wiele kontrowersji. Daje nam to nowy obraz tego zdarzenia i ogólnie ta sprawa jest już tak zamotana, że oskarżenia i domysły będą padać w każdym kierunku, a zwłaszcza w kierunku Rosjan. Bo jak się okazuje, to prawdopodobnie oni mogą odpowiadać za całe zdarzenie. I nie mam tu na myśli zamachu, tylko kwestii poważnego zaniedbania i bałaganu na lotnisku w Smoleńsku. I jeśli tak było naprawdę, to bardzo niekorzystnie jest dla naszego kraju, że większość materiałów jest we władaniu owego państwa. Zresztą już od dawna pojawiają się glosy prorokujące, że prawdy się nigdy nie dowiemy, że będzie ona tuszowana, by nie pogorszyć stosunków polsko-rosyjskich, w momencie, gdy te stosunki wydały się znacznie poprawić. Z drugiej strony ta dobra mina Rosji może być sprytną zagrywką, co zresztą na kartach historii już nieraz udowodniła. Obecnie też już chyba nikt nie wierzy w to, że skutkiem katastrofy był błąd pilota, a co od początku sugerowali Rosjanie. Świadczą o tym liczne wypowiedzi doświadczonych pilotów, z których niektórzy znali osobiście Arkadiusza Protasiuka, dowódcę prezydenckiego samolotu. Wątpliwości jest znacznie więcej, chociażby do tej pory nieustalona godzina katastrofy. Świetnie to podsumowuje wypowiedź Jana Pietrzaka.
Jak powiedział Jan Pietrzak, należy dociekać prawdy, by nie powtórzyła się sytuacja ze zbrodnią katyńską, kiedy kłamstwo było chlebem powszednim, by za kilkadziesiąt lat nasi potomkowie głupio nie pytali „co się stało się pod Smoleńskiem?”
